Piersi pieczone w panierce jogurtowo – ziołowej z parmezanem

cycek3

Wstaję se, rozumita, z rana, na oko chiba  14:00 była.  Odklejam język od podniebienia, podłaże  do okna, przeciągam się aż kości chrupio, patrze…i co widzę…? Przed chałupo, tuż obok pługa, przechadza się ptaszysko. Ale jakie ptaszysko! NIEBIESKIE! Chaliera, se myślę, musi ten kuniaczek, co go Kulasa ostatnio noco upędził trafiony jaki… Założył ja kufaję, gumofilce, drzwi od chałupy ostrożnie otwieram – no ptaszysko jak stało, tak stoi. Tfu, myślę, Kulasa, niech no ja cię, gałganie jeden, dorwę… Do studni podkradam się chyłkiem, cały czas na niebieskie chalierstwo łypiąc spod powiek czujnie zmrużonych. Wody żem w wiadro zaczerpnął, łeb żem w lodowatej wodzie zanurzył.  Oczy się mnie od razu szerzej otwarły, świat kolorów i głębi nabrał, ostrość się poprawiła, myślę –no tera delirium zejszło na pewno. Obracam się zadowolniony i co?! I stoi dalej, bestia pierzasta niebieska, patrzy na mnie, łeb to w jedno to w drugo przekrzywia. Nasajmpierw ręcy mnie wzięli opadli, ale zara se przypomniałem, jak to Krycha mnie jednego raza niebieskim ptakiem nazwała. Tak do kuńca to nie wiem, o co jej chodziło, ale pewno to takie babskie kumplementa mi prawiła. Więc se myślę  –  pewno widziała gdzieś w telewizji u sołtysowej takiego, spodobał jej się, se zapamiętała i później jej się miło kojarzyło, to i najmilejszego chłopa swego tak, w przypływie uczuć, nazwała. Ha, myślę, złapie łajzę niebieską, Krysi prezenta zrobię, ucieszy się kobita, zamknie w klatce, postawi w rogu i będzie se patrzeć na niego. Wycofałem się do chałupy, siatkę na ryby wziąłem i zasadzkę jęłem urządzać. Nawet za bardzo żem się nie starał i raz-dwa chaliera do siatki mnie trafiła. Musi, wyłóżta sobie, głupie te niebieskie ptaki… Dumny i z poczuciem, właściwego wszystkiem chłopom,  spełnienia z okazji udanych łowów wkraczam, rozumita, do kuchni.  Z zawadiackim uśmiechem na szczerej słowiańskiej giębie wręczam Kryśce podarunek (który drze się i wierzga, jakby go hto przypalał).  A Krycha co? A Krycha na to: „A Ciebie co, na rosół ochota najszła, ptactwo do chałupy ściągasz?” Ale zaraz przygląda się, widzi, że bestia w siatce niezwykła. „Hmph… niebieski… na rosół szkoda takiego, ekskluzywny śjakiś… Nu,  to może by tak…. Już ja wiem, co ja z nim zrobię!  Ty mi go tutej zostaw i idź, zobacz czy cię poza kuchnio nie ma. Nu, co tak patrzysz, jakby Ci hto ostatnio szklankie bimbru z ręki wyrwał?  Już cię tu nie ma! Już, sio!”

Składniki:

  • 4 średniej wielkości piersi z kurczaka (ewentualnie z niebieskiego ptaka)
  • 3 ząbki czosnku, drobno posiekane
  • 120 g gęstego jogurtu naturalnego
  • 60 g bułki tartej
  • 3 łyżki startego parmezanu
  • 2 łyżki posiekanej natki pietruszki
  • 1 łyżeczka suszonego tymianku
  • 1 łyżeczka suszonego majeranku
  • sól, pieprz

Sposób przygotowania:

Jogurt mieszamy z czosnkiem, tymiankiem i majerankiem, doprawiamy do smaku pieprzem i solą. W powstałej mieszance zanurzamy piersi, tak, by były nią dokładnie „oblepione”. Z bułki tartej, natki pietruszki i parmezanu przygotowujemy panierkę, w której panierujemy mięso. Przekładamy piersi na talerz, zakrywamy folią aluminiową i wkładamy do lodówki na ok. 30 min. Blachę wykładamy papierem do pieczenia, układamy na nim piersi i pieczemy w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni ok. 40 minut (po pierwszych 20 minutach przewracamy mięso na drugą stronę). Gotowe piersi podajemy w całości, z dzikim ryżem, liśćmi zielonej sałaty i porcją podgrzanej konfitury z żurawiny. Delikatna słodycz żurawiny wspaniale podkreśli zdecydowany smak panierki.

cycek2

cycek3

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s